Wiadomości

Pierwszy kongres lubuskich sołtysów

Prezes Edward Jednoszewski.

Fot.: Mariusz Kapała

Prezes Edward Jednoszewski.

Na piątkowe spotkanie w podgorzowskich Mironicach zaproszonych zostało ponad 100 sołtysów. Udział w kongresie wezmą też przedstawiciele gmin oraz władze województwa.

Kongres sołtysów ma być okazją do wymiany doświadczeń w sprawach społecznych, administracyjnych czy gospodarczych. Będzie też mowa o funduszach europejskich na potrzeby sołectw. Początek spotkania o 10.00.

 

Sołtysi to dziś prawdziwi gospodarze i liderzy

O tym, jakie zadania stoją przed sołtysami, rozmawiamy z Edwardem Jednoszewskim, prezesem Lubuskiego Stowarzyszenia Sołtysów.

- Jaka jest dziś rola sołtysów, a jaka była przed laty?
- Na przykład 20 lat temu sołtys był głównie poborcą podatkowym, a dodatkowo prowadził spis zwierząt. I to praktycznie było wszystko, za co odpowiadał i co robił. Natomiast dziś jest prawdziwym gospodarzem i liderem wsi. Przybyło mu mnóstwo zadań. Wprawdzie nadal zbiera podatki, ale też organizuje życie kulturalno - społeczne. Wymieńmy tu chociażby organizację Dnia Dziecka, Dnia Kobiet, święta ludowego czy dożynek wiejskich. Trafiają też do niego ludzi, których z różnych powodów kierują opieka społeczna, urzędy pracy, są także osoby skazane. On przydziela im zadania i z nich rozlicza. Sołtys organizuje również prace społeczne, które na wsiach są coraz bardziej popularne. Najczęściej wszystko to służy upiększaniu wsi, a także temu, by ludziom żyło się lepiej i wygodniej. Ten prawdziwy gospodarz wsi razem z mieszkańcami decyduje, na co przeznaczyć fundusz sołecki. I później oczywiście rozlicza się z niego.

- Czy młodzi garną się do tego, by być sołtysem?
- Tak. Przed laty młodzi unikali tej funkcji. Teraz jest inaczej. Widzą, że na wsi najczęściej dzieje się zbyt mało, więc chcą to zmienić i sami próbują się z tym problemem zmierzyć. Często im się to udaje. Niektórzy mają kłopot z władzami gminy. Chcieliby otrzymać z gminnej kasy dużo pieniędzy, tymczasem budżet samorządu nie jest z gumy i musi być dzielony między wszystkie sołectwa.

- Sołtysami są zarówno kobiety jak też mężczyźni. Kto lepiej sprawdza się w tej roli?
- Nie będę się wypowiadał, kto jest lepszy, mężczyźni czy kobiety. Jednak panie bardzo często kierują się sercem, są bardziej otwarte i z większym zaangażowaniem podchodzą do spraw, które trzeba rozwiązać. A to daje często dobre wyniki. Nie umniejszam tu jednak roli mężczyzn...

- Po połączeniu Zielonej Góry z gminą, wiele osób traktuje sołtysów z przyłączonych wsi jako tzw. miejskich. Czy ich rola jest inna?
- Absolutnie nie. Jeśli działają na wsi, to mają identyczne funkcje. Nie ukrywam, że byłem u prezydenta Janusza Kubickiego, rozmawialiśmy o sołtysach i prezydent zapewnił mnie, że sołtysi pozostaną. A to dlatego, że robią dobrą robotę i są zwyczajnie potrzebni. Podobnie zresztą jak ochotnicze straże pożarne, które też pozostaną. Tak zapewnił prezydent Kubicki.

- Kto dziś najczęściej decyduje się, żeby zostać sołtysem?
- Ludzie energiczni, którzy chcą działać i wierzą, że dzięki ich pracy zyskają mieszkańcy, zyska cała miejscowość. Gdyby pan pytał o wiek, są to zarówno ludzie młodzi, jak też starsi. Wiek nie jest tu decydujący.

- Czy sołtysi mogą przyczynić się do integracji „przyjezdnych” ze „starymi” mieszkańcami? Na przeprowadzkę na wieś decyduje się teraz wiele osób...
- Wydaje się, że tak, chociaż tu specjalnego podziału nie widzę. Przybysze bardzo szybko integrują się ze starymi mieszkańcami. Najlepszym tego dowodem jest to, że wielu z nich zostaje sołtysami. Są często dobrze wykształceni, obrotni, mają dojście do władz, bo pracowali np. w samorządach, mają dużo wolnego czasu. Dlatego są wybierani, z pożytkiem dla całej społeczności wiejskiej.

- Dziś obchodzimy Dzień Sołtysa. Proszę przekazać wszystkim życzenia pomyślności. Dziękuję za rozmowę.

Komentarze

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.